Na co uważać w Turcji
Przedstawiamy krótką listę rzeczy i zjawisk, których znajomość pozwoli zaplanować komfortowe wakacje i podpowie nam, na co uważać. W Turcji pod tym względem nie jest najgorzej, po kilku wyjazdach pewne kwestie wydają się banalnie oczywiste, a utrudnienia niewielkie. Ale nikt się z tą wiedzą przecież nie rodzi – dlatego zapraszam do czytania.
Uważaj na oszustów i złodziei
Ale nie wpadaj w paranoję, w Turcji nie ma ich więcej niż w każdej innej standardowej turystycznej destynacji. Naciągacze będą próbowali Ci wmówić, że ich towar jest najlepszy i oryginalny. Zachowaj rozsądną ocenę sytuacji i nie bój się grzecznie odmawiać. Nie zgadzaj się na czynności, które mogłyby wiązać się z zapłatą, nawet jeśli są przedstawione jako darmowe. Czyszczenie butów, zrobienie zdjęcia, pożyczenie Ci specjalnego stroju do zdjęć, wręczenie dziecku zabawki itd. Możesz podczas targowania się przyjąć herbatę, ale będzie to postrzegane jako chęć kupna czegoś. Spokojnie możesz spróbować niewielkiej próbki podsuwanej przez sprzedawcę na bazarze albo pozwolić oblać sobie ręce wodą kolońską. Ale nie bierz większych porcji, nie obsługuj się też samodzielnie.

W taksówce patrz, czy licznik jest włączony (liczniki w tureckich taksówkach są na lusterku wstecznym – tym w środku, powinny być widoczne małe czerwone cyferki). W restauracji proś o menu, jeśli nie jesteś pewien cen lub wielkości porcji. Nie wymieniaj pieniędzy poza oficjalnymi kantorami i bankami. Nie bierz do ręki poradników turystycznych, mapek i folderów podsuwanych Ci przez miejscowych niedaleko atrakcji turystycznej. Poproszą Cię o uiszczenie drobnej kwoty, a często ten sam folder dostaniesz za darmo przy kupnie biletu. Patrz, co sprzedawcy dają do ręki Twojemu dziecku – jak zje, to mogą kazać zapłacić.
Uważaj na tureckich ulicach
Turcy jeżdżą naprawdę blisko pieszych, nie zwalniają, gdy pieszy w ich ocenie zdąży przejść. Z kolei piesi przechodzą przez ulicę w każdym możliwym miejscu, a sygnalizacja jest przez nich traktowana jako zaledwie sugestia. W Turcji spotkamy skrzyżowania, gdzie dla ruchu pieszego ciągle wyświetla się migające czerwone. Oznacza to: uważaj i czekaj na dobry moment. Gdybym czekała na moment, który jest według mnie całkowicie bezpieczny, prawdopodobnie spędziłabym wakacje na takim skrzyżowaniu. Natomiast ludność lokalna kompletnie się tym nie przejmuje i widać całe rodziny przechodzące na skos przez ruchliwe jezdnie. Nawet kobiety z wózkami.
Turcy często używają klaksonów, co wprawia turystów w nerwowość. Klakson może oznaczać: pozdrowienie dla znajomego jadącego z naprzeciwka, ostrzeżenie pieszych czających się za żywopłotem, że coś jedzie, irytację, a nawet informację, że właśnie przejeżdża dolmuş i możemy go zatrzymać. Tureckie ulice i chodniki są pełne skuterów, motorowerów i hulajnóg, a ich kierowcy jeżdżą według indywidualnie dobranej mieszanki przepisów dla pieszych i dla pojazdów. I prawie nigdy nie mają kasków. Po pewnym czasie przestaje dziwić widok starej motorynki, na której siedzi cała rodzina, a kierowca trzyma na rękach dziecko.
W Turcji trzeba uważać na podrywaczy
Ten punkt tyczy się kobiet, bo jakoś nie zauważyłam, by Turczynki próbowały podrywać Europejczyków.
Sytuacja na polu turystyki uczuciowej jest trochę lepsza niż w Egipcie, ale i tak będzie to aż za dużo dla osoby, która pierwszy raz ma z tym kontakt. Po pierwsze Turcy są bardziej otwarci w okazywaniu emocji, a zazdrość jest u nich uważana za zaletę. Nawet gdy faktycznie się zakochają, ich popis uczuć przypomina trochę egzaltowaną nastolatkę. Będą przysięgać, że NIGDY tak nie kochali, obiecywać, że to już na ZAWSZE, urządzać sceny w miejscach publicznych i traktować ukochaną jak królową. Tak naprawdę ich uczucia są takie same, jak u przeciętnego Europejczyka, ale tu panuje moda na męski chłód i skrywanie emocji, a tam odwrotnie. Kobietom z zachodu często imponuje takie niespotykane u nas zachowanie. Często po prostu chcą wierzyć, że faktycznie dla kogoś są najpiękniejsze w życiu (a nie tylko w sezonie, jak to się później zwykle okazuje).
All inclusive w pakiecie z lovestory
Historie miłosne nie występują oficjalnie w ofertach wycieczek, więc nie ma co liczyć, że będą darmowe;) Duża część pań ma ochotę na wakacyjny flirt i jest to ich prywatny wybór, ważne tylko, by był świadomy. Ale postawcie się w sytuacji Turków: jak co druga turystka reaguje pozytywnie na flirt i wierzy w każdy komplement, to czemu z tego nie skorzystać? I jak myśleć z szacunkiem o ogóle kobiet z danej narodowości, jak większość dotychczas spotkanych wykazywała się naiwnością i brakiem wstrzemięźliwości? Ta naiwność bywa też wykorzystywana finansowo. Zdumiewające jak wielu młodych Turków z obsługi hotelowej ma problemy finansowe, które turystka z Europy może rozwiązać jednym przelewem. A potem będą żyli długo i szczęśliwie oczywiście 🙃
Nie znaczy to, że nie ma tam normalnych i uczciwych mężczyzn. Wiele związków słowiańskich kobiet z tureckim mężczyznami ma się świetnie, a obie strony zdają się doskonale uzupełniać i realizować swoje potrzeby. Tylko rzadko kiedy są to związki zawarte w klubie nocnym czy w hotelowym barze na linii kelner – klientka. I jeśli ktoś wierzy, że jego przypadek jest wyjątkowy, to prawdopodobnie właśnie jest to klasyczny przykład wykorzystania.
Standard tureckich hoteli
Widzicie tani pobyt w 5-gwiazdkowym hotelu? Świetnie, tylko tureckie gwiazdki nie oznaczają standardu analogicznego do europejskiego. W moim odczuciu oni najpierw maksymalnie naciągają rzeczywistość, a potem dodają do listy gwiazdek jeszcze tą z flagi narodowej. Dlatego może się okazać, że w naszym pięciogwiazdkowym hotelu klimatyzacja nie działa, internet źle działa, basen jest w remoncie, a obsługa mówi po angielsku tylko yes i no – i to losowo, bo nie rozumie pytań. Zdarzają się oczywiście obiekty zadbane i odpowiadające oczekiwaniom, ale jeśli nie chcesz się rozczarować, to zawsze sprawdzaj opinie i zdjęcia.

Zdaj się na opinie miejscowych
Co ciekawe, Turcy są bardzo wymagający. Często ich opinie w Google są dużo bardziej krytyczne i szczegółowe od europejskich. Warto się w nie dobrze wczytać, bo czasami obiekt dostaje od tubylców jedną gwiazdkę, bo: nie było popielniczki, herbata była słaba, a szaszłyk przyrządzony nie tak, jak to babcia robiła. Dla nas te wszystkie punkty mogą być kompletnie nieistotne, a otrzymujemy cenną informację, że do klimatyzacji, internetu i czystości nie można się było przyczepić. Natomiast Turcy mają też dobre wyczucie cen w swoim kraju i nie oczekują cudów. Dlatego opinie w rodzaju: właściwy komfort przy tak niskiej cenie należy odczytywać jako: było łóżko, była woda, nie było robactwa i nic mi nie ukradli.
Jeśli zależy nam na nienaruszalnych standardach, to zamiast hotelu o nazwie „Egzotyczne słowo ***** beach resort” wynajmijmy pokój w Hiltonie lub innej sieciówce. Cała reszta to loteria, pokoje nie muszą być podobne do siebie, a nadmorski klimat nie oszczędza wyposażenia. Po kilku latach ekskluzywne ośrodki miewają zardzewiałe listwy, kapiące krany, ruchome kontakty i klimatyzację wydającą odgłosy jak oddział dla gruźlików.
Państwo z własnym zwierzakiem, czy skorzystacie z naszych?
A właśnie, robactwo. Zdarza się, że w tureckich hotelach są karaluchy. Zwykle bliżej kuchni, więc w dużym obiekcie możemy ich nie spotkać. Ale myślmy logicznie: jeśli uważnie patrząc pod nogi na ulicach Antalyi widzimy kilka karaluchów, to jak ma ich nie być w hotelach położonych przy tych ulicach? Do tego w starych drewnianych domach, przerobionych na pensjonaty i hotele butikowe są myszy. Dla równowagi zwykle są też koty, więc nie ma się czego obawiać. Najgorzej gdy spotkamy pluskwy – tu już należy po prostu zmienić hotel.
W Turcji trzeba uważać na wodę z kranu
Szczytem marketingu turystycznego jest nazwanie nieustającej sraczki zemstą sułtana czy faraona. Niestety, często wyjeżdżamy z myślą o poznaniu nowych ludzi, a na miejscu udaje nam się poznać tylko florę bakteryjną. Przed wakacjami liczymy na świetną zabawę, a na miejscu liczymy kafelki w toalecie, bo strach z niej wyjść na dłużej. Tego typu problemy żołądkowe są niestety wpisane w wakacje daleko od domu. I nie chodzi o to, że w Turcji jest brudno albo jedzenie jest nieświeże. Absolutnie nie, po prostu to inny klimat i inne bakterie.
Jeśli mamy wrażliwy przewód pokarmowy, to pewnie nie unikniemy kilku atrakcji tego typu. Możemy je jednak złagodzić, stosując już przed wyjazdem probiotyki. Zabierzmy je też na wakacje, do tego kupmy jeszcze w polskich aptekach Nifuroksazyd lub inny podobny środek. Owoce i warzywa przed użyciem myjmy stosując przegotowaną wodę. Jeśli nie mamy gdzie zagotować wody, używajmy butelkowanej. Jest tania i ogólnodostępna. Unikajmy picia z lodem, bo ten lód jest robiony z kranówki. Nie pijmy ani z hotelowego kranu ani z ulicznych źródełek. Turyści często obwiniają za dolegliwości jedzenie, które kupili poza hotelem. Że nieświeże było. Podane gołą ręką. Muchy latały pewnie. Cokolwiek. Tymczasem większość tej obcej flory przyjmujemy właśnie w hotelowych restauracjach, w postaci lodu w napojach. Do tego mycie owoców pod kranem i brak dezynfekcji rąk. Nie możemy całkowicie zwalczyć zemsty sułtana, ale możemy ją wybitnie złagodzić.

Słowotwórcza sraczka
Swoją drogą…Te dolegliwości nie zależą od konkretnego miejsca, tylko od stopnia różnicy we florze bakteryjnej pomiędzy naszym głównym miejscem pobytu i miejscem na wakacje. Czy jak my, jako kraj, się rozwiniemy turystycznie to zagraniczni turyści będą równie ładnie określać biegunkę nabytą w Polsce?🤔 Głosuję za nazwą odwet Sarmaty. I będę wmawiać ją każdemu obcokrajowcowi jako poprawną, może przejdzie 👀
Zakres ubezpieczenia turystycznego do Turcji
Lepiej zrezygnować z wycieczki fakultatywnej czy droższego obiadu, a dorzucić do polisy. Gdy lecimy z biurem podróży, zwykle mamy zapewnioną jakąś podstawę. I jest ona zdecydowanie za mała. Często nie czytamy dokładnie warunków, co rodzi dodatkowe problemy. Każde ubezpieczenie ma okres karencji. W praktyce oznacza to, że działa np. 3 dni po opłaceniu, nie wcześniej. Więc znalezienie wieczorem wycieczki last minute na rano może poskutkować tym, że połowę wyjazdu będziemy bez ubezpieczenia. Czytajcie dokładnie!
Zdarzenia pod wpływem alkoholu
Zdarza się, że osoby wstrzemięźliwe pod tym względem uważają dopłatę do tej opcji za zbędny wydatek. I dobrze, abstynent może sobie na to pozwolić. Ale pamiętaj, nie musisz być pijany jak świnia, by załapać się na definicję „pod wpływem”. Obrotny ubezpieczyciel wyjaśni Ci później, że jedno piwo też miało wpływ, odczyt alkomatu nieznacznie wzrósł „i właśnie to było przyczyną wypadku, wysoki sądzie, a nie tir bez hamulców jadący z naprzeciwka”. Może to w końcu wygrasz, ale zmarnujesz na to na pewno czas i dobre samopoczucie, nie warto.
Sporty ekstremalne
Uważasz się za kanapowego leniwca? Przeczytaj listę sportów w polisie, może zmienisz o sobie zdanie. Na większości znajduje się np. spływ górską rzeką. I te pontony niedaleko Antalyi, oferowane w każdym stoisku z wycieczkami już się pod to łapią. Inny przypadek: zdarzenia na wysokości powyżej 2000 lub 3000 m n.p.m. Wydaje Ci się, że nie uprawiasz wspinaczki wysokogórskiej? To jeszcze upewnij się, jaką trasą będzie jechał autobus międzymiastowy, bo jak się pechowo rozbije gdzieś w górach, to może być problem.
Wyczynowe uprawianie sportu
Najdroższa wersja w ubezpieczeniach. A popatrzcie na definicję:
Wyczynowe uprawianie sportu – uprawianie dyscyplin sportowych, które polega na regularnym uczestniczeniu w treningach w ramach klubu, związku lub stowarzyszenia sportowego. To także udział we współzawodnictwie sportowym (zawody, mecze, turnieje lub inne imprezy o charakterze sportowym), udział w sportowych obozach kondycyjnych lub szkoleniowych, aby doskonalić się w danej dyscyplinie sportowej i osiągać w niej coraz lepsze wyniki sportowe. Wyczynowe uprawianie sportu obejmuje również wyprawy do miejsc o ekstremalnych warunkach np. klimatycznych, a także uprawianie dyscyplin sportowych w celach zarobkowych.
Czyli turniej szachowy to wyczynowe uprawianie sportu. Zawody wędkarskie to wyczynowe uprawianie sportu. Towarzyska gra w brydża, jeśli jesteś członkiem Związku brydżowego to też wyczynowe uprawianie sportu, bo trenujesz. Gra w rzutki w barze o 1 euro to również wyczynowe uprawianie sportu, bo uprawiasz go w celach zarobkowych. I znowu – dobry adwokat wybroni Cię w sytuacji nieoczywistej, ale potrzeba na to czasu, nerwów i pieniędzy.
Choroby przewlekłe
Nie warto ukrywać, bo rachunek przyprawi Was o przewlekłą depresję do kompletu.
Ceny za leczenie to kolejne, na co trzeba uważać w Turcji. Kwota ubezpieczenia do 100000 zł to w większości przypadków będzie za mało.
Tureckie zęby, przeszczepy włosów i tatuaże
To prawda, że w Turcji jest taniej. I to prawda, że ich technologie nie odbiegają od naszych, a w pewnych kwestiach je wręcz przewyższają. Ale to nie znaczy, że losowa klinika czy studio tatuażu wszystko wykona dobrze. Przed decyzją poczytajcie o samym zabiegu, zastanówcie się nad konsekwencjami i ewentualnymi problemami.
Sprawdźcie coś więcej, niż wygląd poczekalni w klinice i ich folder reklamowy. Turecki rząd zwraca uwagę na tę kwestię i są serwisy informacyjne, w których możemy sprawdzić wiarygodność poszczególnych firm. Jeśli chodzi o zęby, to turecka wersja wymaga przeleczenia kanałowego i osadzenia na naszych własnych korzeniach sztucznych nakładek. Z jednej strony jest to mniej inwazyjne od klasycznych implantów. Z drugiej strony wystarczy malutkie niedociągnięcie i mamy wielki problem. Sprawdźcie, czy dentysta pracuje z mikroskopem, bo jeśli nie doczyści kanału, to będzie nas to później bardzo boleć. I finansowo i tak po prostu.
Co do tatuaży, to oczywiście należy zwrócić uwagę na higienę i dezynfekcję narzędzi. Ale, sądząc po tatuażach widzianych na Turkach, warto też przemyśleć wzór. W Polsce w ostatnich latach powstają tatuaże delikatne, kolorowe, cieniowane. Często naśladujące akwarelę, sporo jest wzorów łączących cienkie linie i kropki. W Turcji tatuaże, które zdarzyło mi się oglądać mają grube kontury, mocne wypełnienia i przypominają stylem raczej tribale z lat 90’tych. Jeśli podoba Ci się taka dekoracja, to wszystko w porządku. Ale jeśli w albumie w studiu widzisz głównie takie prace, a prosisz o ażurowego motylka, to licz się z tym, że wykonawca może nie sprostać zadaniu.
I jeszcze jedno: zęby, włosy i tatuaże zwykle pokazywane są w folderach. Włącz telefon, odpal obiektyw Google i upewnij się, że to co widzisz jest zdjęciem pracy własnej, a nie cudzej.
Bezdomne zwierzęta
W Turcji jest pełno bezpańskich psów i kotów. Takich ślicznych, zabiedzonych, aż się chce pogłaskać i nakarmić. Wszystko pięknie, dopóki to pojedynczy pies, a nie wataha. I dopóki bezpański kotek Cię nie podrapie. Zwierzęta są wyłapywane i sterylizowane, ale nie są w żaden sposób socjalizowane, nie są też leczone. Lepiej trzymać się z daleka i tylko robić zdjęcia. Więcej zdjęć. I jeszcze kilka, niech znajomi wiedzą, że byliśmy w kraju mruczących kotów 🙃

Religia i kultura w Turcji
Turcja jest w teorii państwem świeckim. Ale przypominam, że podobno Polska też, a mamy mnóstwo tradycji związanych z chrześcijaństwem. I analogicznie mają oni, tradycje islamu przenikają też do domów Turków – ateistów. Nawet jeśli nie podoba Ci się jakiś zwyczaj, to pamiętaj: jesteś gościem. Nikt Ci nie kazał spędzać tam wakacji, nikt nie obiecywał schabowych w menu, a Turcy nie zmienią religii z okazji Twojego przybycia.
Pewne zasady, jak na przykład zakrywanie kolan i ramion w meczecie, należy uszanować. Jeśli nie masz ochoty na wakacjach zakrywać ciała, to po prostu nie wchodź do meczetu. Jest wiele innych atrakcji i zabytków, które można obejrzeć bez obrażania tubylców. Powstrzymywanie się od jedzenia i picia w czasie Ramadanu nie jest dla turystów obowiązkowe. Ale zwróć uwagę, że większość restauracji może być w tym czasie zamknięta. A nikomu nie jest miło, gdy po kilku godzinach bez jedzenia i wody widzi, jak ktoś przy nim spożywa obiad. Chowanie się z jedzeniem w tym czasie potraktujmy więc raczej jako przejaw własnej kultury osobistej, a nie przymus dostosowania się do kultury cudzej.

Możesz spokojnie w Turcji nosić krzyżyk lub symbol innej wiary. Nikt nie wymaga od kobiet zakrywania ramion i włosów w miejscach publicznych. Wyjątkiem są miejsca kultu, ale jak wspomniałam: nie ma obowiązku odwiedzania ich. Zdejmowanie butów (zarówno przed meczetem jak i przed drzwiami prywatnego domu) jest oznaką szacunku dla gospodarzy. Wystawianie całej kolekcji butów pod drzwiami nie oznacza totalnego wieśniactwa, tylko nalot gości. A wystawienie śmieci to nie złe maniery, tylko system sprzątania – w wielu domach dozorcy o określonych godzinach zbierają worki spod drzwi.
Kto pyta, błądzi krócej
Główna zasada – jak nie wiesz, to zapytaj 🙂 Nie tylko dowiesz się, jak należy się zachować, ale też poznasz wiele ciekawostek. Tych religijnych, kulturowych, a nawet spożywczych. Turcy to naród otwarty i tolerancyjny wobec turystów, lubią opowiadać o swojej kulturze. Zapytani chętnie wyjaśnią niuanse, dodając kilka anegdotek tematycznych. Tylko pokażmy, że popełniamy pomyłki z niewiedzy, a nie z lekceważenia, a w razie potrzeby wybaczą nam wiele błędów. Co bardziej cyniczni mogą uznać, że skoro wybrzeże tureckie żyje z turystyki, to nie ma wyjścia i musi wybaczać.
Poprawność polityczna – na co uważać w Turcji
Zaakceptujcie (na czas wakacji), że Atatürk był wielkim człowiekiem, imperium osmańskie to potęga, język turecki jest piękny i mówią nim prawie wszyscy, a dążenie Kurdów do utworzenia własnego państwa to w większości poparcie terroryzmu. Nie rozpoznacie kiedy rozmawiacie z Kurdem, a kiedy z Turkiem, więc tego ostatniego tematu tym bardziej nie ma co poruszać. Turcy swój patriotyzm lubią okazywać na każdym kroku, co nie zawsze jest dla nas zrozumiałe.

Ale nigdy nie próbujmy w jakiejkolwiek formie znieważyć flagi, Koranu, waluty tureckiej czy obrazić głowy państwa. Nie dajmy się wciągnąć w dyskusję na temat wyższości Erdoğana nad Kılıçdaroğlu – możemy nie zrozumieć, po której stronie jest nasz rozmówca. Wojna Rosja-Ukraina może stanowić temat równie problematyczny. Obie strony szukają w Turcji azylu, a podejście społeczeństwa jest bardzo zróżnicowane. Są zwolennicy Putina, są zwolennicy ukraińskiej niezależności i są ludzie, którym przede wszystkim przeszkadzają podwyżki cen mieszkań w Antalyi i wszechobecne reklamy pisane cyrylicą. Nie ma sensu zaczynać tematu uchodźców z Syrii. Podejście do nich jest w dużej mierze negatywne, ale jeśli nasze też takie jest, możemy w pozornej zgodzie zapędzić się w omawianie programów wyborczych polityków, a tu już mamy granicę bezpieczeństwa. W miarę bezpieczny temat to inflacja, a zwłaszcza ceny paliwa i papierosów. Można kilka godzin licytować się, kto ma gorzej 😉
Na rozmowy o polityce należy też uważać w kontaktach z turystami. Albo nasze opowieści z wakacji będą przypominać dowcipy; diabeł zamknął w jednym hotelu Polaka, Ukraińca i Ruska…
Konsekwencje gadatliwości
A co jeśli poruszycie te tematy tabu? W najlepszym razie zostaniecie pouczeni (długo!), dlaczego nie macie racji. W najgorszym dojdzie do awantury, bo oba narody są nerwowe i lubią bronić swoich przekonań. Ja, jako kobieta w kategorii wagowej: lekko-półśmieszna, a do tego niepijąca, mogłam pozwolić sobie na rozważania polityczne przy herbacie. Co najwyżej uzyskiwałam rozbawione machnięcie ręki pod tytułem: ehh, kobiety nie znają się na polityce/religii/wstaw-dowolne-słowo, wiadomo. Ale mężczyzna, zwłaszcza większy i mogący wzbudzić agresję powinien takich tematów unikać. Szczególnie w rozmowach toczonych przy alkoholu. A do tego przy złośliwych rozmówcach można się spodziewać donosu za znieważenie nadrzędnych wartości, co grozi nawet karą więzienia.
Kradzież dzieł sztuki – uważaj co wywozisz z Turcji
Temat kradzieży zabytków jest dla Turków dość bolesny. Po pierwsze potrafi wkurzyć już nasza nieświadomość, czyje są te zabytki. W muzeach widzimy greckie i rzymskie posągi, rekwizyty z czasów osad w dolinie Eufratu i Tygrysu, wczesnochrześcijańskie ikony, co nieco z tematu krucjat. W terenie możemy wspiąć się na górę Ararat, wykąpać tam, gdzie Kleopatra i popatrzeć na miejsce narodzin proroka Abrahama (tak, tego z Biblii) i ocenić, czy bardzo się Herostrates napracował przy podpaleniu świątyni Artemidy. I nie do końca dociera do turystów, że te wszystkie znane nam jeszcze z lekcji historii tematy, cała ta kolebka naszej cywilizacji to teraz Turcja. Nieważne, że w większości muzułmańska, że po łacinie tu nikt już nie mówi. To ich teren i ich zabytki.
A wątpiącym polecam zastanowienie się, czy to na pewno Polacy i dla Polaków namalowali Portret młodzieńca Rafaela i wykonali bursztynową komnatę. I czy osoby, które używały na obecnym terenie Polski krzemiennych narzędzi na pewno mówiły po polsku.
Sporo tureckich zabytków znajduje się w brytyjskich muzeach, co Turków niesamowicie irytuje. Brytyjczycy mają na swoją obronę to, że ratowali zabytki, którymi nikt miejscowy nie był zainteresowany. Turcy twierdzą, że nikt ich nawet nie pytał, poza tym teraz zainteresowani są bardzo i może pora to zwrócić.
Subtelna różnica między zabytkiem a pamiątką
Atmosfera koło tematu jest mało przyjemna i nic dziwnego, że na punkcie wywozu dzieł sztuki ten kraj jest przewrażliwiony. I nie będzie traktował ulgowo turysty, który próbuje w walizce wywieźć „kamyki do akwarium”. Zwłaszcza gdy te kamyki kształtem przypominają cokolwiek starożytnego.

Dlatego jeśli odczuwacie nieodpartą potrzebę przywiezienia sobie z wakacji kamyczka (żaden wstyd, ja też jestem w tej grupie), to nie próbujcie kombinować i wybierzcie na plaży jakiegoś zielonego otoczaka. Mają naprawdę ładny kolor, polecam! I nie dajcie się nabrać miejscowym, że ten oto ornament (za jedyne 10 euro!) to jeszcze dziadek wykopał w ogródku. Raczej zrobił go kuzyn w warsztacie kamieniarskim, ale z samolotu i tak was mogą zawrócić.
Na co uważać odnośnie narkotyków w Turcji
Tak w skrócie, to na posiadanie. A zwłaszcza na próbę wwiezienia ich lub wywiezienia. Oba kraje mają wiele metod wykrywania, co przewozicie. Nie wystarczy zawinąć w skarpetkę i wsadzić pod podszewkę walizki. Kary są naprawdę wysokie i nie możemy mieć pewności, że skończy się na grzywnie. Mogą akurat urządzić pokazówkę i dać 25 lat więzienia.
Pilnuj swoich dokumentów
Uważaj na brak dokumentów, bo obowiązkowe jest ich posiadanie przy sobie. Nigdy nie dawajmy innym ludziom swoich paszportów – tylko tyle czasu, ile potrzeba do spisania danych przy meldunku hotelowym. I lepiej patrzmy, co się dzieje. Żadnego „spiszemy i oddamy rano”.
Zwróć uwagę, czy Twój bilet jest legalny
Uwaga na brak biletu autobusowego na trasie międzymiastowej. Często sprzedawca chce zachować naszą wpłatę i zamiast wydać nam wydruk woli zaprowadzić nas za rękę do kierowcy. Kierowca dostanie połowę stawki i wysadzi nas we wskazanym miejscu, tu oszustwa nie trzeba się obawiać. Ale… listy osób są rejestrowane w systemie, co powie nam ubezpieczyciel, jeśli autokar będzie miał wypadek? Proste, powie, że nas tam wcale nie było i nic nam się nie należy. Dlatego bilety najlepiej kupować przez internet.
Uważaj, co mówisz w Turcji
Nasz aparat mowy jest w stanie wydać z siebie ograniczoną ilość głosek, nic więc dziwnego, że słowo, które w jednym kraju jest neutralne w innym będzie obraźliwe. Jak w Turcji usłyszysz, że na kogoś wołają burak, to nie jest wypominanie mu prowincjonalnego miejsca urodzenia, tylko całkiem popularne imię męskie. Jeśli wybierasz się na wakacje z Jarkiem, lepiej tytułuj go pełnym imieniem. Jarek brzmi jak tureckie yarak (określenie penisa). Jeśli jedziesz z Bogdanem lub Leszkiem, to również lepiej ich głośno nie wołać. Boktan po turecku znaczy gówniany (z gówna), a eşek to osioł (czytamy: eszek). Ale przede wszystkim nie namawiaj publicznie małego dziecka do jedzenia mówiąc „am”. Wyjdziesz na złego rodzica, który celuje w potomka widelcem i wyzywa go przy każdym kęsie od p*zd.
W Turcji trzeba uważać na okazywanie uczuć
Na publiczne okazywanie czułości – w Turcji nie jest przyjęte, że para na ulicy całuje się lub obejmuje. Uchodzi to za zbyt intymne i zarezerwowane dla przestrzeni domowej. Niemile widziane są też pary homoseksualne, co jest o tyle ciekawe, że nie ma problemu, gdy dwóch heteroseksualnych Turków przytula się bądź trzyma za ręce. O ile na deptaku w Antalyi albo w klubie w Stambule możemy robić właściwie wszystko, o tyle na wschodzie nasze zachowanie może razić. Nawet patrzenie w oczy osobie o innej płci będzie odbierane jako chęć zawarcia bliższej znajomości. W niektórych miejscach możemy też być zapytani w hotelu o status związku – i dowiedzieć się, że dziwnym trafem nie ma wolnych pokoi dla par bez ślubu. Taka hotelarska klauzula sumienia 😉
Na co uważać podczas jeżdżenia po Turcji
Na kupowanie biletów autokarowych na ostatnią chwilę. Widać, że kilkanaście miejsc jest wolnych, ale zakup nie może zostać zrealizowany? Spokojnie, to tylko kwestia płci. Dla komfortu pasażerów nie sprzedają biletów w rzędzie z obcą osobą przeciwnej płci. Dlatego szukamy wolnego fotela obok kogoś wyposażonego w takie same narządy rodne, jak nasze albo… szukamy innego autobusu na tej trasie. Protip: Jeśli podróżujecie w parze, to zarezerwujcie dwa miejsca z tyłu, ale z przerwą między Wami. Dostaniecie trzeci fotel w gratisie, bo nie będzie komu sprzedać. No, chyba że kierowca opchnie miejsce komuś po cichu i na lewo, wtedy po prostu dodatkową osobę poprosicie o zamianę z jednym z Was i nic nie stracicie.

Uważaj, komu w Turcji robisz zdjęcia
W Turcji jest zakaz fotografowania obiektów militarnych oraz wartowników na służbie. Może się to skończyć skonfiskowaniem aparatu. A jest tu naprawdę sporo obiektów tego typu, więc uważajcie przy zdjęciach (również tych telefonem z ręki i tych z drona).
Na co uważać przy pakowaniu walizki
Pewnie nie uwierzycie, ale w Turcji podróbki są zakazane. Trochę śmieszne, skoro są ludzie, którzy jeżdżą tam głównie na zakupy. Ale w teorii mogą Wam je wszystkie skonfiskować. Tak samo mogą Wam odebrać na lotnisku owoce (za wyjątkiem kokosów i ananasów), sadzonki i nasiona, nadmiar papierosów, nabiał i mięso.
Uwaga, katastrofa naturalna!
Chyba nie ma osoby, która nie słyszała o trzęsieniu ziemi w lutym 2022 roku. Nie ma co się oszukiwać – trzęsienia na tym terenie były, są i będą. Turcja leży na styku trzech płyt tektonicznych i (póki natura jej do tego nie zmusi) nigdzie się nie wybiera. Do wstrząsów dochodzi tam bardzo często, popatrzmy chociażby na mapę z ostatnich 24 godzin.


Nie wszystkie trzęsienia ziemi są groźne, niektóre mogą być wręcz nieodczuwalne. Jednak ryzyka nie należy lekceważyć.

Powodzie w Turcji
Trzeba zwrócić uwagę – w Turcji są też góry. Górskie rzeki lubią czasem, zwłaszcza wiosną i po deszczach, przypomnieć o swoim istnieniu. Do tego po poważniejszych wstrząsach może im się zmienić koryto. Powodzie występują głównie na północy kraju, ale nie jest to regułą.
Pożary w Turcji
Ostatnie lata przyzwyczaiły nas, że wokół Morza Śródziemnego co chwila się coś pali. Susze, zmiany klimatu i ludzka nieuwaga mogą doprowadzić do tragedii. Nie możemy wykluczyć, że i koło naszego hotelu wybuchnie pożar.
Uwaga, katastrofa ideologiczna!
Czyli zamachy terrorystyczne. Różne ugrupowania próbują wpłynąć na politykę rządu tureckiego w ten sposób. Władze starają się zabezpieczyć miejsca szczególnie wrażliwe (dlatego przy wejściu do tureckich galerii handlowych należy opróżnić kieszenie, grzecznie położyć torbę na taśmie i powoli przejść przez bramkę), ale i tak należy się liczyć z zagrożeniami. Terrorysta nie będzie patrzył na to, że Wy tam pojechaliście tylko zwiedzać i nie wiecie nawet, które ugrupowanie o co walczy. Wręcz przeciwnie, wmieszanie w sytuację dodatkowego kraju poprzez uszkodzenie jego obywateli to może być wisienka na torcie. Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych odradza podróże na południowy wschód kraju.
Na co uważać w Turcji – podsumowanie
Miał być krótki wpis, a wyszedł całkiem konkretny poradnik. A wciąż mam wrażenie, że nie wyczerpałam tematu. W praktyce po kilku wizytach za prawdziwy minus uważam tylko katastrofy naturalne i ataki terrorystyczne. I dlatego nie pojadę w najbliższym czasie do Stambułu, bo boję się kolejnego trzęsienia ziemi w dużym mieście. Natomiast na wschód Turcji na pewno wrócę, optymistycznie zakładając, że ostatnie wstrząsy już na pewno zweryfikowały, które budynki mają za słabą konstrukcję. A terroryści nie mają tam czego „wybuchać” i pewnie też pojechali do Stambułu.
W kolejnych podróżach nie będę na pewno zatrzymywać się w dzielnicach dla uchodźców, bo są według mnie zbyt słabo zasymilowani i zbyt niski jest poziom kontroli. I nie chodzi o to, że akurat uchodźcy z Syrii przeszkadzają mi jakoś specjalnie. Po prostu im większe zgromadzenie ludzi, tym większa szansa, że trafi się wśród nich idiota o zbyt radykalnych poglądach. A jeśli nadzór nad grupą jest zbyt słaby, a jej zakorzenienie w lokalnej społeczności praktycznie żadne, to wspomniany idiota może mieć poczucie bezkarności. Nie będę również upierać się przy okolicach Antalyi, bo za dużo tam komercji i turystów – bez rozróżnienia, czy to Rosjanie. Chociaż przyznaję, że napisy cyrylicą w menu trochę drażnią. Bo niemieckich jakoś nie widzę, a przecież Niemców przyjeżdża do Turcji więcej.
W całej reszcie wspomnianych ostrzeżeń widzę egzotyczny urok. Tak, również w zemście sułtana – może dlatego, że owoce żarte prosto z drzewa i odruchowe picie kranówki mnie na nią uodporniły (ale nie gwarantuję, że to zadziała u każdego). I chociaż życie w Turcji może być ciężkie, to te kilka tygodni w roku warto przymknąć oko na niedociągnięcia. Cieszmy się pogodą, jedzeniem i cenami, a w różnicach kulturowych szukajmy przygód, a nie problemów.

Dziękuję. Konkretnie i treściwie. Mnóstwo przydatnych informacji.
O rosnącej popularności Turcji wśród polskich turystów decyduje nie tylko dobra pogoda i przystępne ceny, ale również dynamiczny rozwój infrastruktury turystycznej. W ostatnich latach Turcja mocno zainwestowała w modernizację hoteli, lotnisk i dróg dojazdowych do atrakcji turystycznych, co znacząco poprawiło komfort podróży. Polacy cenią też bezpośrednie połączenia lotnicze z wielu miast regionalnych, co czyni wypoczynek jeszcze łatwiejszym do zorganizowania. Równie istotna jest gościnność Turków – ich otwartość i życzliwość przekładają się na pozytywne doświadczenia z wakacji. W porównaniu z innymi krajami śródziemnomorskimi, Turcja zapewnia bardzo dobry stosunek jakości do ceny, co dla wielu rodzin z dziećmi ma ogromne znaczenie przy planowaniu budżetu wakacyjnego.