Co my tu właściwie robimy
Czy Wasze dzieci też mają wrażenie, że najlepszy zawód to youtuber, instagramer, tiktoker czy inne takie? Moje ma. Do tego ma nieskalaną myśleniem wizję, że jest to zawód prosty, niestresujący i dający się wykonywać prawie mimochodem. Głównie polega na odpakowywaniu i testowaniu przed kamerką rzeczy, które firmy z własnej woli wysyłają w ilościach hurtowych. Mogę gadać do woli, że pozycjonowanie, że najpierw dobra treść, potem zasięg, a gdzieś na końcu być może dochody. I wcale nie jest tak łatwo. Wystarczy nie zadbać o ochronę czyichś danych osobowych i problem. Zrobić film świetny merytorycznie, ale pokazać kawałek syfu na stole i połowa komentujących zamienia się w perfekcyjną panią domu. Pochwalić za bardzo i być oskarżonym o sponsoring. Pochwalić za mało i być hejterem. Serio, nie jest łatwo.
No dobra, są tacy, którym się udało wypromować siebie na bazie promowania siebie, nie mówiąc po drodze nic sensownego. Takie marketingowe perpetuum mobile. To pewnie różnica pokoleń, bo ja dostaję szału, jak ich słucham. Myślę, że gdyby moja córka spróbowała robić z siebie idiotkę w ten sposób, to ja spróbowałabym nasmarować ją grubo oliwką i wcisnąć w okno życia.
Miałyśmy już kilka rozmów, o czym mogłaby mieć swój kanał. Minecraft oczywiście. Lego. Survival. Pieczenie tortów. Testowanie noży. Sukulenty. Ale zawsze plany w jej głowie przeskakiwały od A. wybór tematu do Z. a wtedy otwieram paczkę z nowym zestawem klocków/nożem/namiotem/foremką i robię o tym filmik. A resztę alfabetu to pewnie matka ogarnie po pracy albo jakoś się samo zrobi 🤷🏼♀️
Czemu blog o Turcji?
Turcja’da to była moja inicjatywa, bo szlag mnie trafił, gdy sama próbowałam znaleźć niezbędne informacje przed poprzednimi wakacjami. I szlag mnie trafił na tychże wakacjach, jak widziałam w jaki sposób naciągani są ludzie, którzy próbują coś zrobić sami i wpadają na mur. Bo jeśli od rezydenta w hotelu, obsługi i losowo zaczepionej osoby słyszysz, że gdzieś się nie da dojechać czy wejść samodzielnie i tanio, to wierzysz. I nie myślisz, że oni po prostu mają taką pracę (lub kuzyna taksówkarza czy przewodnika). Jeśli do tego nie jesteś w stanie szybko znaleźć nic w internecie, to się poddajesz. A w internecie w 100 pierwszych wynikach masz mniej lub bardziej jawne reklamy usług, bo to usługodawcy zapłacą za pozycjonowanie, a nie ktoś, kto pisze bloga dla przyjemności.
Czyli dobrnęłyśmy naszymi potrzebami do tego samego punktu i wreszcie się one uzupełniły. Ja chcę tworzyć treści, bo uważam je za potrzebne. No, może nie całemu światu, ale grupie ludzi, których lubię i życzę im równie udanych wakacji jak nasze. Dziecię chce mieć miejsce, na które może wrzucić filmik czy kilka zdjęć i nie martwić się za bardzo o stronę techniczną. Temat mamy szeroki, więc nie ma tak, że czegoś się nie da. W razie czego może pokazać układanie budowli z lego na mapie Turcji przecież 🙃
Dlaczego akurat nazwa Turcja’da?
Z trzech powodów. Po pierwsze końcówka -da występuje w nazwach epopei, a my tworzymy historię o naszym poznawaniu Turcji. Nie aspirujemy do stworzenia nowej Eneidy czy Iliady, ale może chociaż będzie śmieszniej niż w Familiadzie 🙃 Po drugie, turecki przyrostek 'da oznacza w. Czyli w Turcji, prościej się nie da. Po trzecie, inne pomysły były zajęte, a ja traciłam cierpliwość i czasu nam brakowało przed wyjazdem na kombinacje.
Zobaczymy, jak nam to wyjdzie w praktyce. Ale póki co bawimy się nieźle i chciałyśmy podziękować:
- dawcy genów i cioci Martynce za nieustanne wsparcie i motywację. Czytajcie uważnie, bo za rok to Wy tu Annę zabieracie
- babci, głównie za to, że nie ogląda wiadomości i nie dzwoni przy każdym pożarze lub trzęsieniu ziemi w Turcji
- pradziadkowi, który ogarnął aplikację do sprawdzania lokalizacji i kibicuje nam na każdym kilometrze
- pani Uli, która mimo głębokiej wiary w niewolnictwo podpisała wniosek o 6 tygodni urlopu w czasie szkolnych wakacji. Obiecuję, że nikt tu nie będzie wchodził w kompetencje kierownicze i łba mi nie urwie, wrócę żywa i z nowymi pomysłami na kolory w tabelkach 😉
- Piotrowi, który wspólnymi podróżami po Polsce zainspirował nas do samodzielnego odkrywania tutaj. Bo zawsze jest jakaś ciekawsza droga, najwyżej trzeba będzie później samochód odkopać 🙃
- Yasinowi, który pomaga nam się tu odnaleźć, gdy tłumacz Google to za mało. I który swoim całkowitym brakiem orientacji w terenie motywuje mnie do dokładnego zapoznawania się z komunikacją miejską w każdym kolejnym mieście


Super! Właśnie się wybieram.
Podziwiam autora za zdolność do ukazywania złożonych kwestii w sposób przystępny, tworząc teksty, które są jak mosty nad przepaściami wiedzy, prowadzące czytelnika w bezpieczne miejsce z pełnym zrozumieniem tematu.