Jak czytać tureckie litery, których nie ma
O powstaniu tureckiego alfabetu pisałam już trochę tutaj. Dzisiaj kilka słów o literach, których teoretycznie nie ma w języku, ale w praktyce mogą nam zrobić zamieszanie. Jeśli ktoś chce poćwiczyć, a jest dźwiękowym ignorantem, to radzę przygotować dyktafon. Przy moim absolutnym braku słuchu uczę się wymowy właśnie w ten sposób, zamiast powtarzać po kimś. Ze słuchu nigdy mi nie wychodzi, ale instrukcje typu: język wyżej, usta ułożyć w „o” jakoś ogarniam. Potem nagrywam efekt i mnie oświeca, o co chodzi.
Brakujące litery
W Turcji w wymowie regionalnej często słyszymy litery W, X oraz Q. Ale w alfabecie ich nie znajdziemy. Zamiast nich mamy V/K, H oraz G – w przypadku gdy słowa z nimi są z języków wschodnich.
Litera X
Wschodnie X jest tu uznane za takie bardziej świszczące H, przy którym język podnosi się wyżej i lekko wibruje, spróbujcie unieść tył języka przy mówieniu. Znajdziemy to w słowie horoz (kogut). Dla mnie jest słyszalne bardzo słabo, jedyne przykłady, gdzie faktycznie czuję różnicę to centralno-wschodnia zamiana X na literę K, wyraźna w słowach: yok (nie) oraz bakmak (patrzeć). Im bardziej na wschód, tym bardziej wymawiane są jak joh oraz bahmah, uniesienie języka ścisza i wydłuża brzmienie h. Porównajcie sobie powiedzenie: jok i wyczujcie moment gdy język podskoczy przy ostatniej literze. A teraz powiedzcie joh, ale spróbujcie na końcu unieść język tak samo. Turecki używany w Stambule jest tego pozbawiony, tam wszędzie będzie wyraźne K. Z kolei słowa, które przyszły z zachodu mają X zapisywane tak, jak w Polsce, czyli jako iks lub ksi (fiks, taksi) I tak samo je mówimy.
Litera W
Wymawiana jak nasze Ł, ale zapisywana jako V. Możemy ją spotkać w takich słowach jak havlu (ręcznik) czy yavaş (wolno). Od litery V różni się tym, że podczas wymowy V wargi próbują się zetknąć, a tu zrobić kółeczko. Jak nie wierzycie, to spróbujcie powiedzieć np. Wanda, ale wargi trzymać nie prostopadle do siebie, a ściągnąć jak do buziaka. Ale tu akurat nie trzeba kombinować z krzywieniem się do lustra, bo mówimy ł i jest ok. Czyli hałlu oraz jałasz.
Litera Q
Znowu coś, co spotkamy raczej w centralnej i wschodniej Turcji, w słowach pochodzenia tatarskiego, azerskiego i arabskiego. Piszemy jako literę K, ale wymawiamy to głębiej, podobnie do G, używając gardła. Dobrym przykładem będzie kadın (kobieta) oraz komşu (sąsiedztwo). Spróbujcie wymówić: gadin i sprawdźcie, gdzie zaczyna się ruch języka z tyłu podniebienia. A teraz to samo ustawienie zastosujcie do K w kadin.
Inne litery
Czyli naleciałości z innych języków, które są obecne w wymowie, ale trudne do zauważenia w piśmie. Żeby zrozumieć je w pełni należałoby poznać etymologię każdego słowa, a tego raczej nikt przed wakacjami nie ma w planach. Więc tylko jako ciekawostkę podam, że Turcy mają odpowiednik zarówno naszego Ń jak i kresowego L. Możemy to usłyszeć w takich słowach jak deniz (morze), które u części osób będzie miało litery „ni” wymawiane jak w tenis, a u części jak nasze deńjiz. To samo zjawisko znajdziemy na polskiej wsi w słowie pieniądze – pieńjądze. Możemy też spotkać zapis Ń jako NY, w słowie Espanya (Hiszpania, wymawiane espańja). My też często mówimy Hiszpańja, W starych słowach również zapis NG będzie temu odpowiadał, na przykład tengri usłyszymy gdzieniegdzie jako teńri. Turecki tulipan (lale) będzie dla nas brzmiał jak zza wschodniej granicy, bo pierwsza litera L jest w nim gardłowa.
Dla mnie najtrudniejszym tureckim słowem jest eczane (apteka). Niestety jest to słowo, które na wakacjach z dzieckiem może się często przydać. Jego źródłosłów jest arabsko-perski i zawiera zarówno nieistniejące X jak i zawirowania dookoła zapisu arabskich samogłosek. Na logikę (biorąc pod uwagę słowniczki z wymową w przewodnikach turystycznych) powinno się to mówić edż-zane, ale ta metoda nie działa. W Turcji możemy spotkać za to: egzane, ejzane, ejdżzane, ejtsane, ejzsane… 🤦🏼♀️
A tej litery faktycznie tu nie ma
Jest jedna taka, dla nas oczywista, której w tureckim mówionym nie spotkamy, litera C. Gdy piszą C, to wymawiają ją jako DŻ. Tutejsze piekło, cehennem, czytamy jak dżehennem itd. Próba nauczenia Turków jak wymówić nasze C jest warta nagrania. Próbowałam znaleźć jakieś obcojęzyczne słowo, żeby im pokazać, o co chodzi. Albo słyszałam S albo CZI. W końcu znalazłam jedno, które w moim mniemaniu zna cały świat i wszędzie jest takie samo. Pizza! Otóż nie, turecka pizza jak się okazało ma wyraźnie dwie litery Z 😂
