Jakie pieniądze do Turcji – euro, dolary czy liry?
A do Polski wzięlibyście euro, czeskie korony czy złotówki? No właśnie… Turcja ma swoją walutę, liry tureckie. I właśnie w tej walucie należy płacić w tym kraju, żeby było w miarę oszczędnie i pewnie.
Oczywiście są sklepy i restauracje, które przyjmą płatność w euro lub dolarach. Zwykle te najdroższe, typowo dla turystów. I nie policzą nam rachunku według średniego kursu NBP, ale wezmą pod uwagę, że ktoś z pracowników musi potem odnieść to do kantoru. I kantor też chce prowizję.
Tureccy handlarze często wykorzystują siłę zagranicznych walut by podnieść swoje zyski. Dlatego zobaczymy masę straganów, gdzie breloczki i magnesy będą po 1€. Te same breloczki w cenie opartej na tureckiej lirze to zwykle 0,7-0,9€, czyli zdecydowanie mniej. Do tego resztę też otrzymujemy w lirach. I tu z kolei kurs jest zaniżony.
Wymiana przywiezionych dolarów czy lir w kantorze na lotnisku lub w hotelu zdecydowanie wypadnie na niekorzyść turystów i pamiątki okażą się w przeliczeniu jeszcze droższe. Wniosek jest prosty: płacić najlepiej w lirach tureckich, ale te liry należy mieć przy sobie, a nie kupować na miejscu. I znowu mamy dwa sposoby postępowania: kupić liry w Polsce lub zabrać kartę wielowalutową.
Euro czy dolary do Turcji?
Załóżmy jednak, że do wyboru mamy tylko te dwie waluty. W nich zarabiamy, dostaliśmy od rodziny na święta, cokolwiek… Które wtedy wybrać? To zależy od miejsca, do którego zmierzamy. Całe wybrzeże od Stambułu do Mersin to raczej euro – tu jeżdżą turyści z Europy, tu w sklepach i restauracjach możemy znaleźć cenniki w euro. Z kolei cała wschodnia Turcja z większą sympatią przyjmie dolary. Tu stacjonują żołnierze NATO, tu wydają pieniądze raczej arabscy turyści. W Kapadocji, Stambule i Ankarze euro i dolary są porównywalne, jeśli chodzi o dostępność i narzucane prowizje.

Liry tureckie w gotówce
Liry tureckie kupowane w polskich kantorach stacjonarnych są zwykle drogie (prawie wszędzie) lub bardzo drogie (na lotniskach). Ale w Turcji mamy tylko kilka miejsc, gdzie uda nam się wymienić złotówki na liry. Zwykle to kantory na lotniskach w Antalyi i Stambule, których prowizja zwala z nóg. Czyli musielibyśmy jednak po drodze zamienić to na dolary lub euro, co dołoży nam opłatę od tej wymiany.
Minusem kupowania zapasu lir w gotówce jest również to, że ta waluta szybko traci na wartości. Jedna osoba w hotelu all inclusive przy tygodniowym wyjeździe pewnie nawet tego nie zauważy. Ale już kilkuosobowa rodzina, która jada na mieście i ma w planach kilka tygodni wakacji odczuje inflację.
Kolejny minus, o którym myśli niewiele osób, to objętość naszego pliki gotówki. Powiedzmy, że potrzebujemy 2000 złotych na wydatki. W dolarach lub euro to tylko 5 papierków. W złotówkach co najmniej 10. Tak, wiem – mamy banknoty po 500 zł, ale nie są one ogólnodostępne. A w lirach? Minimum 81 banknotów. Wymieniamy w kantorze w Polsce, więc nie będzie to paczka w banderoli, tylko plik wielokrotnie zginanych i prostowanych papierków. Plik, którego nie schowamy wzorem poradników we wkładce higienicznej, skarpetce, paczce papierosów… My go nawet w kieszeni czy portfelu nie schowamy, bo się po prostu nie zmieści.
Liry tureckie na karcie płatniczej
Karta wielowalutowa to doskonałe rozwiązanie, jeśli tylko uwzględniono w niej liry tureckie. Większość polskich banków uważa, że wielowalutowość kończy się na trio: dolar, euro, funt brytyjski. Czyli płacić oczywiście możemy, ale bank doliczy nam przewalutowanie z np. euro na lirę. Zostają nam tzw. fintechy: Revolut, Wise, Cinkciarz, Monese, N26. Wtedy bez problemu przelejemy ze zwykłego konta złotówki, zamienimy w aplikacji na liry tureckie i możemy płacić w najtańszej wersji. A przewalutowania możemy dokonywać w miarę potrzeby, żeby nam to nie traciło na wartości. Do tego mamy zarówno kartę fizyczną jak i wirtualną – bezpieczniejszą przy internetowych płatnościach, bo możemy jej użyć jednorazowo. Ale są też minusy: karty mogą nie działać w starszych bankomatach i czytnikach, do obsługi zwykle potrzebna jest aplikacja, darmowe wypłaty z bankomatu są niewielkie. Dlatego dobrze mieć również zwykłą kartę bankową, na wszelki wypadek. I trochę gotówki, na poważniejszy wypadek.
Pieniądze do Turcji – wersja idealna
Idealnym rozwiązaniem jest założenie przed wyjazdem dwóch lub więcej kont w fintechach.

Mamy wtedy kilka kart do wyboru przy bankomacie, możemy droższe rzeczy opłacać z jednej konkretnej karty wirtualnej i nie bać się, że nam wszystko zniknie z konta. Limit wypłaty bez prowizji w bankomacie podwaja się, bo wypłacamy z dwóch kart. Do tego weźmy swoją zwykłą kartę: będzie drożej, ale chętniej zadziała ze starymi urządzeniami. I mamy na niej zwykle więcej pieniędzy, a jej użycie rzadko wymaga potwierdzeń w aplikacji. Przygotujmy sobie jeszcze odrobinę gotówki w euro lub dolarach: tyle, byśmy w sytuacji awaryjnej mogli za to przenocować i rano ogarnąć transport do polskiej ambasady. Schowajmy to tak, by nikt nie znalazł. Do tego dodajmy kilka monet w euro, bo takie przyjmują zwykle automaty na lotniskach. Gdyby spóźniał nam się samolot to sobie chociaż wodę kupimy. I na koniec: naprawdę niewiele lir tureckich. Na bilet i wodę w drodze do bankomatu po więcej lir.
Jak się zabezpieczyć finansowo podczas wakacji w Turcji
Warto pomyśleć o zabezpieczeniu na wypadek kradzieży (zgubienia) telefonu. Zastanówcie się, czy dacie radę zapłacić w takiej sytuacji za cokolwiek. Lub zalogować się na swoje konto bankowe i potwierdzić przelew. Albo zablokować zgubioną kartę. Planując wyjazd warto założyć aplikację bankową również na zapasowym telefonie, który będziemy zostawiać w hotelu. Poprosić kogoś bliskiego w Polsce o założenie jednego więcej darmowego konta i przekazanie nam karty. Pustej oczywiście, ale w sytuacji awaryjnej rodzina w Polsce coś na nią przeleje i w razie czego dokona wszystkich potwierdzeń w aplikacji w naszym imieniu.
Nie nośmy wszystkich kart przy sobie, zwłaszcza w etui od telefonu. Wtedy kradzież odcina nas zarówno od aplikacji jak i kart oraz możliwości kontaktu z kimkolwiek.

Świetny, merytoryczny artykuł, dziękuję.