Mersin – wakacyjny kompromis
Dwa pierwsze tygodnie tureckich wakacji upłynęły nam szybko na zwiedzaniu. Kierunki wybierałam raczej ja, zainspirowana miejscami, które wcześniej widziałam. Przyszedł czas na rodzinny rewanż i wybory Anny. Kończyła nam się doba hotelowa w Gaziantep i trzeba było albo ją przedłużyć albo ruszyć w drogę. Krótkie zastanowienie nad powrotem do Mardin – mnie tam urzekły kamienne domy, koloryt i zapachy, ją shake Oreo w restauracji przy przystanku autobusowym. Dziecię moje ma orientację w terenie po tatusiu, więc niezbyt mnie zdziwiły stwierdzenia typu: zostańmy tu, są dobre tosty (tosty były dobre, ale dwa dni wcześniej w Urfie) albo: a do Antep będziemy jechać? Nie, nie będziemy, bo w nim jesteśmy. W końcu zdecydowała: ty miałaś swoje kamienie, to ja chcę teraz morze, Antalya!
Wzdłuż wybrzeża Morza Śródziemnego
Z Antep do Antalyi da się dotrzeć na trzy sposoby, za każdym razem przez Adanę. Potem albo wersja szybka, czyli samolot (połączenia są w rozsądnych cenach), albo lądowo dwoma trasami. Droga górą przez Konyę jest w moim odczuciu bezpieczniejsza, bo nie trzeba przez okno patrzeć jak długo będziemy wraz z autokarem spadać z klifu jeśli coś pójdzie nie tak. Ale miałam świadomość, że po dotarciu do Antalyi już raczej nie zawrócimy, a to miasto nie należy do moich ulubionych. Jedzenie tam nie jest za dobre, ceny wysokie i tylko znajomość rosyjskiego można podszlifować. Droga dołem za to otwiera możliwość pokonywania jej na raty i zatrzymywania się w kolejnych miejscowościach, co trochę mi to przejście kulinarne złagodzi. Zaproponowałam więc po drodze Mersin, w którym nigdy wcześniej nie byłam.
Przystanek w Mersin
Ewidentnie w Mersin jest morze, bardzo dużo morza. Ale miasto jest portowe, co oznacza że niekoniecznie są tam plaże. Po prześledzeniu z lupą całego wybrzeża na mapie uznałam, że zatrzymać się należy na obrzeżach raczej. I co najmniej na dwa dni, bo inaczej grozi nam szukanie plaży z walizkami.
Udało nam się wynająć sympatyczne mieszkanie i nawet dojechać do niego z dworca. Pomimo ostrzeżeń właścicielki, że absolutnie się nie da, tylko taksówka. Nie wiem, o co chodzi z tą ich miarą odległości… Raz pytam kogoś o drogę i słyszę, że to blisko, w tym samym mieście, tutaj wręcz – a potem się okazuje, że blisko bo w tym samym dystrykcie, ale w kilometrach to będzie około 100. Teraz pytam o dojazd z dworca i potrzebna jest taksówka, bo się okazuje, że od autobusu mam 7 minut piechotą. Magia jakaś 🤷🏼♀️
Czy Mersin to dobre miejsce na wakacje?
Już po pierwszej nocy w Mersin zaczęło mi się tu podobać. Sklepy osiedlowe są, restauracje z umiarkowanymi cenami są, klimat typowo nadmorski jest. Żeby jeszcze ta plaża była jakaś sensowna. Wybrałyśmy się na spacer by to sprawdzić. Jeśli chcesz obejrzeć, jak wyglądały nasze poszukiwania, zajrzyj tutaj. Jeśli chcesz mieć pełny odbiór wrażeń czytaj w saunie przy oślepiającym świetle.
Po powrocie ze spaceru i późnej kolacji skontaktowałyśmy się z właścicielkami, że chcemy przedłużyć pobyt o tydzień 🙃
Nie jest idealnie – w Turcji są ładniejsze i czystsze plaże. Są miejsca, gdzie jest trochę taniej (zwłaszcza noclegi) i trochę smaczniej (zwłaszcza na wschodzie). Ale te miejsca nie występują koło siebie w jednej przestrzeni, a my jesteśmy zmotoryzowane tylko w 2/40 (tzn. na 40 miejsc w autokarze międzymiastowym zajmujemy dwa). Póki co Mersin wydaje się rozwiązaniem idealnym.
