Top 10 rzeczy do zjedzenia w Antalyi
Postawiłam sobie trudne zadanie, bo jakoś nie mam pomysłu na aż 10 potraw, będę improwizować.
- Owoce i warzywa na targach i w małych sklepach. Czuć, że dojrzewały w pełnym słońcu.
- Sałatka piyaz, smak Cię pozytywnie zaskoczy
- Szaszłyk w Ciğerci Bahattin – to turecka sieciówka warta polecenia. Do wyboru mięso, wątróbka i kurczak, polecam dwa pierwsze.
- Kotlety w towarzystwie jogurtu. Kolejna sieciówka, tym razem Yusuf köfte, pysznie i tanio.
- Pastırma czyli suszona wołowina w plasterkach. Kupisz również w Yusuf köfte, bo mają tam dział mięsny
- Kukurydza od ulicznego sprzedawcy.
- Pişmaniye, czyli watę cukrową smakującą jak chałwa. Nie ma to nic wspólnego z chałwą i niewiele z watą, ale jest pyszne.
- Lahmacun w mniej turystycznej części miasta.
- Çiğ köfte – tutaj spróbujesz ich w wersji niezbyt ostrej i bezmięsnej.
- Woda mineralna Kızılay, wersja niebieska – ale jak jesteś fanatykiem zdrowej żywności, to nie czytaj jaką ma zawartość sodu.
Jak można zjeść w Antalyi
Oczywiście jeśli nasze wakacje ograniczają się tylko do tego terenu, to ilość rzeczy do spróbowania wzrośnie. Nie dostaniemy może najlepszej wersji potraw, ale lepsza taka niż żadna. Wybierając restauracje nie bójmy się tych mniejszych, schowanych i bez menu na zewnątrz.
Położone przy starym mieście restauracje dla turystów siłą rzeczy muszą mieć kuchnię dostosowaną do klientów. A kupujący to w dużej mierze Rosjanie, Ukraińcy i Polacy. Wszystkie te nacje są przyzwyczajone do jedzenia dość tłustego, niewielkiej ilości warzyw i obowiązkowych zapychaczy: ziemniaków, makaronu i kaszy. Patrzymy na ilość produktów i nie jesteśmy zbyt rozrzutni. Nie przekonują nas niepoliczalne sałatki i darmowe herbaty, bo w naszych krajach patrzymy na ceny 100 g mięsa w szaszłyku i na tej podstawie oceniamy, czy jest drogo. Do tego wielu turystów cierpi na tzw. zemstę sułtana, czyli biegunkę podróżną – a to bardzo szybko uczy unikania egzotycznych potraw. Te wszystkie powody wpływają na branżę gastronomiczną i w efekcie najkorzystniej jest sprzedać nam niezbyt ostre jedzenie, dodatki w stylu europejskim i obowiązkowo dla dzieci: burgery, nuggetsy i pizza. Na opisanie jedzenia w hotelach i strefie turystycznej mam idealne stwierdzenie: dobre, ale mało smaczne. Jest świeże, ma fajne składniki, wybór jest duży – tylko za mało wyraziste, niedoprawione, pozbawione oryginalności i podane w sposób, który daje nam mylne wyobrażenie o tureckiej kuchni. Ze znalezieniem dobrego kebaba w Antalyi miałam problemy, ale za to pojawiły się tam całkiem niezłe pielmieni 😉
