Fotogeniczne babki z piasku
Siedzimy na plaży i nie robimy totalnie nic, ideał wakacyjnego leniuchowania. To znaczy coś tam jemy, pływamy i raz dziennie wrzucamy ręczniki do pralki, bo inaczej wkrótce mieszkałybyśmy w piaskownicy. No właśnie, piaskownica…
Z dzieckiem na plaży można wejść do wody albo babrać się w piachu. Wszelkie samotne aktywności są zakazane pod groźbą „mamonudzimisia”… Ale ile można te zamki tworzyć. No to z nudów uklepałam babkę.
Rzadko korzystamy z plaż chronionych i szafek na rzeczy. Do tego trochę utrudnia nam funkcjonowanie przepis, że dokumenty należy mieć zawsze przy sobie. W efekcie co chwila trzeba zerkać, czy nikt nie próbuje nam czegoś z torby wyciągnąć, bo strata paszportów na pewno popsuje wakacje. Bronię się przed kradzieżą poprzez wypychanie torby taką ilością rzeczy, że tylko bardzo zdesperowany złodziej spróbuje odbiec z tym ciężarem ???? Co chwila z morza patrzę, czy nikt się nie interesuje za bardzo o do tej pory był spokój. A tu nagle pielgrzymki. Najpierw pojedyncze osoby, potem rodziny, zasłaniają mi widok na torbę i poczułam lekkie zagrożenie. Wydostałam się z wody i poszłam patrzeć, o co chodzi. Oni wszyscy robili zdjęcia babce ????????♀️

W pewnym momencie nie wiedziałam, czy już uciekać, bo może ja jakieś faux pas kulturowe popełniam, czy zabrać dziecku czapkę i podstawić czekając na monety.

Plan był taki, że my sobie założymy konto na Instagramie, żeby zdjęcia wrzucać. Kiedyś. Może jutro. W wolnej chwili. Za rok… Chyba się trochę spóźniłyśmy, ale sądząc po defiladzie amatorów fotografii, jakiś ślad tam po nas pozostanie ????
Do końca dnia już nie miałyśmy koło siebie tak lubianej pustki, bo między nami a morzem zaistniała chwilowa galeria sztuki. Okoliczne rodziny podłapały temat i wzdłuż plaży ciągnął się rządek piaskowych rzeźb. Słońce zaszło, ale instynkty artystyczne się nie schowały.

Jako piaskowa trendsetterka byłam zaganiana przez sąsiednie dzieci do oglądania wszystkich dzieł. W Turcji grzecznościowo do obcych dzieciaki mówią abla lub abi (co oznacza w dosłownym tłumaczeniu starszą siostrę lub starszego brata). Więc po każdym „abla” leciałam ćwiczyć wymowę paskudnej literki ü w çok güzel (bardzo piękne), żeby podtrzymać atmosferę integracji ????
A po zachodzie słońca ulepiłam jeszcze Lenina, żeby jakoś odstraszyć te tłumy i następnego dnia mieć znowu kilkanaście metrów kwadratowych piasku dla siebie.


